U osób z nieprawidłowym przetwarzaniem bodźców słuchowych na poziomie kory słuchowej mózgu nie pomogą aparaty czy implanty słuchowe, a jedynie rehabilitacja słuchu – powiedziała PAP mgr Natalia Czajka z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach k. Warszawy.

Mgr Natalia Czajka brała udział w opracowywaniu polskiej metody rehabilitacji dla pacjentów z tzw. ośrodkowymi zaburzeniami przetwarzania słuchowego, czyli nieprawidłowym przetwarzaniem bodźców słuchowych przez mózg. Metoda określana jako Stymulacja Polimodalna Percepcji Sensorycznej metodą Skarżyńskiego (SPPS-S) została opracowana przez zespół Centrum Słuchu i Mowy MEDINCUS oraz Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach.

„To, w jaki sposób możemy pomóc osobom z zaburzeniami słuchu zależy od tego, na jakim poziomie drogi słuchowej pojawia się problem” – powiedziała PAP mgr Czajka. Jeżeli mamy do czynienia z zaburzeniami typu przewodzeniowego (uszkodzenie ucha zewnętrznego lub środkowego), odbiorczego (uszkodzenie ucha wewnętrznego), czy mieszanego, to stosujemy aparaty słuchowe i różnego rodzaju implanty słuchowe. „Jednak pacjentom z ośrodkowymi zaburzeniami słuchu możemy pomóc jedynie poprzez rehabilitację, która polega np. na stymulowaniu określonych ośrodków zlokalizowanych w korze słuchowej w naszym mózgu” – wyjaśniła specjalistka.

Ten rodzaj zaburzeń słuchu może dotyczyć nawet 5 proc. osób w ogólnej populacji. Znacznie częściej występują one u dzieci ze specyficznymi zaburzeniami mowy i języka, czy dysleksją - dotyczą nawet kilkudziesięciu procent z nich. Cierpią na nie również ludzie starsi, co ma związek z pogarszaniem się u nich słuchu obwodowego.

„Naszą metodą rehabilitujemy głównie dzieci. Jest to jednak intensywna forma rehabilitacji, dlatego nie możemy jej stosować u dzieci mniej więcej poniżej szóstego roku życia, u których nie zostały jeszcze zakończone procesy dojrzewania ośrodkowego układu nerwowego. Poza tym w tej grupie wiekowej mamy ograniczone możliwości przeprowadzenia diagnostyki” – powiedziała mgr Czajka.

Terapia SPPS-S ma minimum trzy poziomy. Każdy z nich jest indywidualnie programowany dla danego pacjenta; trwa pięć dni i zajmuje ok. trzy godziny dziennie. Jeden poziom składa się z trzech faz: najpierw pacjent odsłuchuje specjalnie modyfikowany materiał dźwiękowy, później następuje faza relaksacji, a na koniec prowadzone są gry psychoedukacyjne.

W terapii wykorzystywany jest bardzo nowoczesny multimedialny zestaw składający się z iPada oraz z podłączonej do niego specjalnej przystawki ze słuchawkami na przewodnictwo powietrzne i kostne, z wbudowanym mikrofonem. Przystawka modyfikuje dźwięki i przepuszcza je przez różnego rodzaju filtry, które odcinają dźwięki od konkretnych częstotliwości. Wykonuje też tzw. bramkowanie dźwięku, czyli rozdziela go na przewodnictwo powietrzne i kostne.

„Podczas fazy odsłuchu (faza pierwsza) dzieci nie muszą koncentrować się na materiale dźwiękowym i mają dużą dowolność pod względem formy spędzania czasu - mogą układać puzzle, rysować, lepić z plasteliny” - wyjaśniła mgr Czajka.

W trwającej około 20 minut fazie relaksacji pacjenci leżą w słuchawkach i słuchają odprężającej muzyki oraz lektora, który wprowadza ich w różnego rodzaju techniki relaksacyjne m.in. wizualizacje, ćwiczenia oddechowe.

W ostatniej, trzeciej fazie pacjenci grają w specjalnie opracowane gry psychoedukacyjne. „Naszą terapię wyróżnia to, że ma bardzo rozbudowany element psychoedukacji. Ponieważ układ słuchowy jest silnie powiązany z układem emocjonalnym, w tej fazie uczymy poprzez gry i zabawy, m.in. tego, jak nazywać emocje i jak reagować” – powiedziała badaczka.

Po zakończeniu pierwszego poziomu terapii następuje miesiąc przerwy w treningu, aby układ słuchowy zaadaptował się do zmian. Następnie wykonywana jest dalsza diagnostyka i programowany jest kolejny poziom rehabilitacji. Po nim znowu następuje miesięczna przerwa i programowany jest poziom trzeci. „U większości pacjentów te trzy poziomy wystarczają. Ale, gdy nie uzyskujemy zadowalających efektów niektóre z nich powtarzamy” – tłumaczyła mgr Czajka. Dodała, że możliwość weryfikacji efektów terapii po każdym kolejnym poziomie jest dużą zaletą tej metody, gdyż umożliwia lepsze dostosowanie rehabilitacji do pacjenta.

Jak wyjaśniła badaczka, dzięki modyfikacji dźwięków za pomocą przystawki, metoda SPPS-S przyczynia się do poprawy uwagi słuchowej. Wskazują na to wyniki analiz obrazowania mózgu pacjentów za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) – zarówno przed, jak i po stymulacji słuchowej. „Pewne obszary mózgu odpowiedzialne za uwagę słuchową są po terapii bardziej aktywne” – powiedziała Czajka. Co więcej, w fazie odsłuchu dźwięki filtrowane są tak, aby uwrażliwić rehabilitowanych pacjentów na pasmo mowy.

Z kolei, zastosowanie w przystawce mechanizmu bramkowania dźwięku powoduje, że ćwiczone są mechanizmy akomodacyjne ucha środkowego. „Mięśnie w uchu środkowym, tj. napinacz błony bębenkowej oraz strzemiączkowy, są dodatkowo stymulowane – napinane i rozluźniane. Jest to coś w rodzaju mikrogimnastyki” – tłumaczyła badaczka.

W jej opinii zaletą tej metody jest również to, że sprzęt w niej wykorzystywany można – po zaprogramowaniu przez terapeutę - zapakować i zabrać ze sobą wszędzie. "Dlatego terapię SPPS-S można wykonywać zarówno stacjonarnie w ośrodku, jak i w domu” – wyjaśniła mgr Czajka. Jest to bardzo wygodne, zwłaszcza dla tych pacjentów, którzy mieszkają poza dużymi miastami, ponieważ nie muszą codziennie przyjeżdżać na terapię.

Rehabilitacja słuchowa metodą SPPS-S została wdrożona w 2014 r. w kilkunastu miastach w Polsce. Obecnie jest dostępna w dwóch wersjach językowych – polskiej i rosyjskiej. Jej skuteczność jest oceniana bardzo wysoko, podsumowała mgr Czajka. (PAP)


Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl | Joanna Morga