Nie tylko samo poronienie jest dla kobiet doświadczeniem potencjalnie traumatycznym, lecz także dla wielu z nich jest nim sposób, w jaki potraktowano je w gabinecie lekarskim czy szpitalu – wynika z badań ankietowych przeprowadzonych przez Fundację Czułość w ramach projektu Siostry Ronie. Najczęściej wskazywanym problemem jest brak empatii ze strony personelu medycznego, pozostawienie pacjentki bez wsparcia psychologicznego, a nawet niezbędnych informacji na temat dalszych procedur medycznych. – Osoby z personelu medycznego nie będą w stanie być empatyczne, jeśli same nie będą otrzymywały wsparcia – mówi Joanna Frejus z Fundacji Czułość, która właśnie uruchomiła platformę edukacyjno-wsparciową dla kobiet roniących SiostryRonie.pl

– Osoby, które doświadczają poronienia, niestety bardzo często doświadczają również innych trudności w obszarze zdrowia psychicznego. Wiele z nich zgłasza objawy PTSD, czyli zespołu stresu pourazowego, depresji czy zaburzeń lękowych. W bardzo wielu przypadkach te objawy pojawiają się nie tylko ze względu na samo doświadczenie poronienia, ale przede wszystkim ze względu na to, czego dana osoba doświadczyła, np. na oddziale szpitalnym, lub czego nie doświadczyła, a potrzebowałaby doświadczyć, chociażby ze strony bliskich – mówi agencji Newseria Joanna Frejus, psycholożka, psychoterapeutka z Fundacji Czułość.

Fundacja Czułość w ramach projektu Siostry Ronie przeprowadziła badanie ankietowe na temat doświadczeń kobiet roniących w Polsce. Na każdym z etapów tego trudnego doświadczenia pacjentki wskazywały na różnego rodzaju problemy, z którymi musiały się mierzyć. W badaniu wzięło udział niemal 1500 osób.

Najczęściej o poronieniu kobiety dowiadują się podczas rutynowego badania USG (42 proc. respondentek) lub po wystąpieniu niepokojących objawów, takich jak krwawienie czy ból w podbrzuszu, z którymi udają się do szpitala (36 proc.).

– Niestety osoby, które dowiadują się w gabinecie lekarskim o tym, że doświadczyły poronienia, często nie mogą liczyć na wystarczającą empatię ze strony lekarza czy lekarki. Osoby roniące są przykładowo „pocieszane” w sposób, który sprawia im jeszcze więcej bólu. To są bardzo często takie komunikaty jak: zajdzie pani w kolejną ciążę, to właściwie lepiej, że teraz, niż jak by to miało być później – wymienia ekspertka. – W bardzo wielu przypadkach brak empatii lekarza czy lekarki objawia się także tym, że brak jest jakiejkolwiek reakcji na trudną sytuację pacjentki. Więc w jakiś sposób to doświadczenie osoby roniącej jest po prostu umniejszane – emocje, które przeżywa, nie są w żaden sposób zaopiekowane, nie dostaje ona przestrzeni na to, żeby sobie poradzić z informacją, którą otrzymała.

Większość kobiet w gabinecie lekarskim dostaje po prostu skierowanie do szpitala (64 proc.). Rzadziej lekarz zaleca tzw. postępowanie wyczekujące, czyli oczekiwanie na samoistne poronienie (22 proc.). Połowa pacjentek wskazała, że nie otrzymała informacji na temat tego, jak będzie wyglądało dalsze postępowanie, procedury medyczne oraz z czym będzie się wiązać pobyt w szpitalu. To potęguje jeszcze poczucie zagubienia i osamotnienia. Zaledwie 5 proc. badanych zostało poinformowanych o możliwości otrzymania wsparcia psychologicznego.

Brak empatii jest, zdaniem pacjentek, głównym problemem także na kolejnym etapie – kiedy kobiety trafiają na izbę przyjęć lub na oddział ginekologiczny w szpitalu. Uczestniczki badania dobrze oceniały personel pod kątem procedur medycznych, ale 43 proc. przyznało, że nie czuły się odpowiednio otoczone opieką ani traktowane z szacunkiem i empatią. Podobny odsetek (37 proc.) podkreśla, że badania i zabiegi były wykonywane w niekomfortowej, pozbawionej intymności atmosferze.

– Ten brak empatii objawia się bardzo różnie. Bardzo często osoby po zaaplikowaniu leków, które mają spowodować skurcze i wywołać poronienie, są zostawiane same sobie i przez całą noc nikt do nich nie zagląda, nie sprawdza, nie są im podawane leki przeciwbólowe, ponieważ w rozumieniu wielu osób z personelu medycznego poronienie to nie poród, więc tu się właściwie nie należą leki przeciwbólowe. Często mamy też do czynienia z brakiem informacji, a więc osoba, która trafia na oddział szpitala, nie wie, co się będzie działo. Trudno jej się przygotować, co powoduje dodatkowe trudności, również emocjonalne, w całym tym procesie – mówi psycholożka z Fundacji Czułość.

Często się zdarza, że pacjentki roniące trafiają do sal z kobietami w zdrowych ciążach lub tymi, które właśnie urodziły. Kolejny problem, na który wskazują wyniki badania, jest niepełna informacja na temat przepisów cywilnoprawnych związanych z poronieniem, np. w kwestii przysługujących świadczeń czy pochówku dziecka. Zaledwie 40 proc. badanych zostało w szpitalu poinformowanych, że mają taką możliwość. Kobiety rzadko otrzymywały także opiekę laktacyjną, więc w przypadku poronienia na późniejszym etapie ciąży (po 16. tygodniu) zostawały same z tym problemem.

Autorki badania podkreślają jednak, że te trudne doświadczenia pokazują tylko jedną twarz polskiego systemu ochrony zdrowia - część kobiet przywołuje bowiem także pozytywne wspomnienia związane z opieką w sytuacji poronienia. 33 proc. respondentek w szpitalu spotkało się z uprzejmością i życzliwością, a 25 proc. – z empatią. W gabinecie lekarskim, gdzie kobiety dowiadywały się o poronieniu, 41 proc. wspomina empatyczną postawę lekarza lub lekarki. Co trzecia podkreśla, że była wysłuchana z uwagą, a 25 proc. – że zaopiekowano się także jej emocjami i potrzebami. Osoby, które miały pozytywne doświadczenia, przyznają, że pomogło im to łagodniej przejść przez ten proces.

– Ani samo badanie, ani prezentowanie tych bardzo smutnych, a miejscami wręcz wstrząsających wyników naszego raportu nie są po to, żeby pokazać, że wina leży po stronie personelu medycznego. Naszym celem jest zwrócić uwagę, że niezwykle istotnym problemem jest brak wsparcia psychologicznego również dla pracowników opieki zdrowotnej, którzy w tej chwili w Polsce nie mają odpowiednich zasobów, żeby móc być empatycznymi – wyjaśnia Joanna Frejus. – Empatia będzie możliwa wtedy, kiedy medycy, medyczki, osoby z personelu medycznego będą, po pierwsze, przechodzić odpowiednie szkolenia, a więc ich cykl edukacji będzie obejmował również aspekty psychologiczne. W tej chwili jest tego nadal za mało, jest to traktowane po macoszemu. Z drugiej strony osoby z personelu medycznego nie będą w stanie być empatyczne w momencie, kiedy same nie będą otrzymywały wsparcia.

Jak podkreśla ekspertka, w polskim systemie ochrony zdrowia brakuje także jednolitych wytycznych dotyczących standardów opieki okołoporonnej. W przyjętych w 2019 roku standardach opieki okołoporodowej jest rozdział na temat opieki nad kobietami roniącymi lub rodzącymi martwe dziecko, jednak są to jedynie zalecenia, nie zawsze i nie we wszystkich placówkach przestrzegane. Wskazuje na to także raport NIK z 2020 roku obejmujący 37 szpitali z siedmiu województw. Zdaniem kontrolerów w sprawdzanych placówkach pacjentkom, które poroniły, urodziły martwe dziecko lub których dziecko zmarło tuż po porodzie, nie zapewniono prawidłowej i wystarczającej opieki. Często ograniczała się ona tylko do udzielenia niezbędnej pomocy medycznej, nie zapewniała natomiast szerszego wsparcia. W niewystarczającym stopniu szkolono personel medyczny, zwłaszcza z komunikacji z kobietami po stracie dziecka. Nie wszystkie pacjentki mogły też skorzystać z pomocy psychologa.

Aby wspierać kobiety w tych trudnych chwilach, Fundacja Czułość uruchomiła platformę multimedialną SiostryRonie.pl, na której znajdują się materiały edukacyjne i wspierające, skierowane do wszystkich osób z doświadczeniem poronienia i ich bliskich, również tych w trakcie ronienia. Kluczowym zasobem platformy są filmy edukacyjne z ekspertami i ekspertkami różnych specjalizacji (m.in. ginekolożka, psychoterapeutka, psycholożka, prawniczka, położna, doula, fizjoterapeutka, seksuolożka, profesjonalna towarzyszka w żałobie, osoba zajmująca się organizacją pogrzebów dzieci), którzy w zwięzły i przystępny sposób udzielają informacji na temat różnych aspektów poronienia. Tematyka jest bardzo szeroka – obejmuje informacje zupełnie podstawowe, jak np. wyjaśnienia niezbędnej terminologii medycznej, informacje, czego się spodziewać na izbie przyjęć i w szpitalu, jakich reakcji kobieta może się spodziewać ze strony swojego ciała. Ważną część zasobów stanowią filmy na temat emocji, które mogą się pojawić podczas ronienia, i tego, jak zaopiekować się sobą w tym procesie. Kolejna grupa informacji dotyczy praw przysługujących osobom po poronieniu, w tym prawa do pochówku szczątków dziecka, prawa do opieki laktacyjnej czy prawa do opieki psychologa.

Publikując wstrząsające wyniki badania na temat sytuacji roniących w Polsce, a także proponując zbiór rekomendacji i dobrych praktyk w zakresie opieki nad tymi osobami, Fundacja Czułość pragnie rozpocząć szeroko zakrojoną dyskusję na temat tego, jak poprawić standardy opieki nad tą grupą pacjentek w Polsce.

– W tej chwili we współpracy z Fundacją Rodzić po Ludzku, Fundacją Matecznik i Fundacją Medycyny Prenatalnej im. Ernesta Wójcickiego przygotowujemy standardy opieki okołoporonnej. Właściwie nie ma potrzeby, żeby w tych standardach znajdowały się jakieś rewolucyjne zapisy. Nie chodzi o to, że osobom doświadczającym poronienia brakuje na oddziałach szpitalnych czy w gabinetach lekarskich bardzo wyspecjalizowanego sprzętu medycznego, który wymagałby ogromnych nakładów finansowych. To, co jest potrzebne i na co wskazują pacjentki, to przede wszystkim empatia – mówi psychoterapeutka.

Eksperci postulują także utworzenie instytucji Rzeczniczki Praw Pacjentek w okresie okołoporodowym, do której zgłaszane będą uchybienia w zakresie opieki i dostępności do gwarantowanych świadczeń związanych z opieką okołoporodową.

Jak wskazuje NIK, w Polsce w latach 2017–2019 każdego roku ok. 1,7 tys. kobiet urodziło martwe dziecko, a u ok. 40 tys. kobiet ciąża zakończyła się poronieniem. Szacuje się, że około 20 proc. wszystkich ciąż kończy się poronieniem.


Źródło: Newseria